Zamysł był ambitny. Ostatniej zimy, po tym jak po raz n-ty odmówiłem znajomym wyjazdu na narty we włoskie Alpy, powiedziałem sobie „W lecie kupuje narty i nie posiada zmiłuj – następnym razem jadę!”. Kolejne tygodnie mijały, a ja ambitnie odkładałem stówkę do stówki aż w końcu uzbierała się na tyle sympatyczna kwota, że w sierpniu wybrałem się do sklepu. „Jest lato, będzie taniej” – pomyślałem, a znajomi tylko przytakiwali…

Niezbyt pewnie przekroczyłem próg pobliskiego sklepu narciarskiego. Ilość towaru już na wstępie mnie przytłoczyła. Narty, kombinezony, buty, rękawice snowboardowe, narciarskie i wiele, wiele innych. Sprzedawca widząc prawdopodobnie moje zakłopotanie nie wahał się długo i podszedł.

- W czym mogę pomóc ? – zagadał oryginalnie.

- Narty dla początkującego z zupełnym osprzętem – rzekłem pewnie.

Ów jegomość szybko zmierzył mnie wzrokiem i na jego twarzy pojawił się…delikatny grymas. Nie takiej reakcji się spodziewałem.

- Może być problem…Teraz nie mamy tak długich nart, niemniej jednak…

- „A miało być tak pięknie…Co z tego, że promocje, jak to możnawaru nie ma” – pomyślałem.

- …ale posiadamy super deskę na Pana – rzekł z szerokim uśmiechem.

Hmmmm. Miały być dwie deski, będzie jedna? A czemu nie! Plan był wprawdzie całkowicie inny, niemniej jednak byłem już nastawiony od dłuższego czasu na zakup i nie chciałem wyjść z tego sklepu z gołymi rękoma. W szczególności, że sprawdziłem w necie cenę tej deski snowboardowej i de fakto była to świetna okazja.

- Biorę! – wypaliłem w okamgnieniu zastanowienia

- Do tej deski posiadamy jeszcze super rękawice snowboardowe level ze zniżką

- Pakuj pan!

I tak oto wszedłem do sklepu z konstatują o zakupie dwóch desek, a wyszedłem z jedną deską i rękawicami. I nie żałuję!

Zobacz tutaj: rękawice snowboardowe level.